Wąskie gardło Play

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze – mówi stare porzekadło. Miało być po cichu, bez większego rozgłosu i gdzieś w tle nawet z uczciwymi intencjami. Ale internet nie wybacza i chyba coś poszło nie tak. Przynajmniej w rozumieniu tematu przez rzesze użytkowników komórek.

Zaczęło się niewinnie, jak bardzo często zresztą. Marcin Gruszka, rzecznik Play umieścił na firmowym blogu informację, która chyba miała przejść bez większego echa. Miała, ale internauci, szczególnie ci, którzy płacą rachunki w Play pokazali, że są bardzo czujni. We wpisie pod niewiele mówiącym tytułem „Półtora mega” Marcin Gruszka informował, że potwierdza „wprowadzone ograniczenie prędkości mobilnego netu w zasięgu naszych partnerów roamingowych”. Stwierdzenie lakoniczne, ale zainteresowani natychmiast zorientowali się o co chodzi.

A chodzi o to, że Play po raz drugi w ciągu ostatniego półrocza ograniczył prędkość transmisji danych (poprzednio w grudniu 2016 r.) – tym razem z 3 Mb/s do 1,5 Mb/s czyli, jakby nie patrzeć, o połowę. Oba ograniczenia dotyczą jednej sytuacji – gdy użytkownik Play znajdzie się w zasięgu roamingu krajowego. To rozwiązanie, które miało służyć Play w momencie startu, czyli od 2007 r. i polegało na tym, że gdy w danym miejscu zabrakło zasięgu „czwartego” (głosowego i transmisji danych) klienci Play mogli korzystać z innej dostępnej w tym miejscu sieci.

Co prawda użytkownicy nie odczuwali różnicy, że byli przełączani innej sieci – co więcej, mogli mieć nawet lepszą jakość połączenia w konkurencyjnej, niż w swojej macierzystej, ale dla Play różnica jest istotna. Roaming krajowy to nie jest usługa non profit i za możliwość korzystania z innych sieci przez własnych abonentów operator musiał płacić i to niemałe pieniądze. Stąd „propozycja” Play do swoich abonentów i użytkowników – albo będziecie korzystać z naszej sieci, możecie mieć gorszy zasięg, ale jak już będzie, to będzie full wypas, a i dla nas to lepiej i taniej, albo skorzystacie z roamingu krajowego. Wtedy my będziemy mieć drożej, a wy wolniej – tak można nazwać rzecz po imieniu.

Oczywiście Marcin Gruszka nie ujął tego w tak dosadny sposób, ale przekaz był jasny: „Wiem, że 1,5 Mega głowy nie urywa, ale pozwala na korzystanie ze smartfona, włączając możliwość oglądania video w formacie dvd”, „Czy jest szansa na wyższe prędkości? Cuda czasem się zdarzają dlatego polecam coś pewnego czyli nasz własny zasięg” – to tylko dwie z jego wypowiedzi ukazujących intencje jego pracodawcy.

Można odnieść wrażenie, że dekadę od startu Play z wieku dziecięcego, gdzie był uwielbiany  głaskany przez wszystkich, przeszedł w wiek dojrzałości i przyszło mu się zderzyć z brutalną rzeczywistością. Telekom startował z bardzo niewygodnej pozycji – na rynku było trzech silnych graczy, którzy niechętnie patrzyli na młodego konkurenta.

Najpierw pojawiły się problemy z roamingiem krajowym, bo nie chcieli z czwartym operatorem, przynajmniej oficjalnie, takich umów zawierać. Po naciskach Regulatora albo/i wizji dodatkowego zarobku zmienili zdanie. Później było preferowanie Play przy zakańczaniu połączeń. To słynna asymetria, czyli jak ktoś dzwonił z Orange/Plusa/T-Mobile do Play to w rozliczeniach międzyoperatorskich trzy telekomy płaciły czwartemu więcej, niż gdy połączenia były nawiązywane w odwrotnym kierunku. Idealny zarobek, przez niektórych nazywany promowaniem Play, który jednak z założenia był tylko na jakiś czas i ten czas już się skończył. Play swoją szansę wykorzystał najlepiej jak mógł, ale okres ochronny się skończył i trzeba zacząć zarabiać, a to wcale nie jest łatwe na mocno konkurencyjnym rynku. Szczególnie, że ciągle trzeba budować i rozwijać własną sieć, a środki pozyskane z kredytów też nie są wieczne. Trwający 10 lat  miesiąc miodowy minął, trzeba zacząć zaciskać pasa i skończyć z życiem na kredyt, a to zawsze bywa bolesne. Zarząd to zrozumiał, pytanie, czy wyrozumiali będą także klienci Play.

W komentarzu przedstawiciela T-Mobile (konto było prywatne, więc bez nazwisk) zamieszczonym na Twitterze dotyczącym nowych taryf TM w roamingu czytamy, „Każdy tnie jak może, w @TMobilePolska ceny w roamingu w @Play_Polska prędkość internetu” – brzmiał ten wpis. W swoich reklamach Play często zachęcał abonentów konkurencji do przechodzenia do własnej sieci. Teraz tylko czekać, aż rywale wypomną dziury w zasięgu Play i marną transmisję danych (kto by się bawił w tłumaczenie, że tylko w roamingu krajowym) i zacznie swoich byłych użytkowników zachęcać do powrotu do swojej poprzedniej sieci. Byłby to kolejny, ale bardziej bolesny, bo bardzo widoczny efekt wchodzenia Play w „dorosłość”.

Marcin Kwaśniak

Marcin Kwaśniak , marcin.kwasniak@mobility.com.pl, 08/06/2017