Test iPhone 3GS – jabłko przyspiesza

Opublikowano: 05/03/2010 Autor: Mobility

Przyznam szczerze, że jeszcze rok temu byłem wielkim przeciwnikiem wszystkiego, co zaczynało się na małą literkę „i”. iPhone’a uważałem za drogi i wybrakowany telefon, który kupują zakochani w Apple fanatycy, dla których ważniejsze jest logo firmy na obudowie niż funkcjonalność samego aparatu. Takie miałem zdanie. Do czasu…
Mówi się, że tylko krowa nie zmienia poglądów – i coś w tym jest, bo wraz z czasem moje nastawienie zaczęło się zmieniać. W sieci pojawiały się kolejne opisy programów poprawiających niedoróbki telefonu, jak również tych, które znacznie poszerzały jego możliwości. W pewnym momencie możliwości systemu Apple zaczęły przewyższać znane wcześniej komórkowe systemy operacyjne – Symbiana czy Windows Mobile. Tysiące programów i gier, łatwość ingerencji w pliki systemowe i zmiany wyglądu interfejsu. Jedyne, czego nie dało się zmienić, to ciągle nieco zbyt ubogi hardware. Jednak w końcu nadszedł model oznaczony jako 3GS. I trafił również do naszej redakcji.

Zmiany, zmiany, zmiany…
Pudełko, w którym sprzedawany jest najnowszy iPhone, nie różni się zbytnio od opakowania poprzednich modeli. Również jego zawartość jest całkiem podobna – widać jedynie drobne zmiany. Nie ma bowiem szmatki do wycierania ekranu, jest natomiast nowszy zestaw słuchawkowy, znany m.in. z najnowszego iPoda Shuffle. To, co go wyróżnia, to wbudowany przycisk do zmiany głośności i odbierania połączeń, znajdujący się na przewodzie. Oprócz tego w zestawie znajduje się kabel oraz ładowarka. Tradycyjnie skromnie, ale wystarczająco.

Zmianom uległo również wnętrze telefonu – bo z zewnątrz wygląda on niemal identycznie jak model 3G. Jedyna różnica między nimi to waga, która została zwiększona o… 2 gramy. Wymiary natomiast pozostały dokładnie te same.

Jako że Apple nie mogło nazwać swojego najnowszego telefonu iPhone 4G (bo sieć czwartej generacji dopiero raczkuje), specjaliści od marketingu musieli wymyślić inną nazwę. Wyszedł z tego iPhone 3GS, czyli iPhone 3G w wersji Speed – czyli szybszej. I z grubsza ujmując, nazwa ta oddaje różnice między obydwoma modelami. 3GS posiada bowiem lepszy procesor, taktowany zegarem 600 MHz – Samsung S5PC100 ARM Cortex A8. Na dodatek jest on wyposażony w większą ilość pamięci podręcznej i został wykonany w technologii 65 nanometrów (wcześniejsze – 90 nm). A co to oznacza dla przeciętnego użytkownika? Procesor pobiera w ten sposób mniej energii, przy zwiększonej wydajności.
Jednak procesor to nie wszystko – aby przyśpieszyć działanie telefonu, dodano również pamięć RAM (256MB w porównaniu do 128 w starszych modelach) i zmieniono procesor graficzny na nowszy, kompatybilny z OpenGL 2.0.

Jest szybciej!
Wszystkie te zmiany sprawiły, że nowy iPhone jest zdecydowanie szybszy od swojego poprzednika, modelu 3G. Różnice widać wszędzie – od szybkości ładowania się programów i aplikacji (zwłaszcza tych bardziej obciążających system lub pobierających wiele informacji – np. aplikacja SMS) na prędkości ładowania stron internetowych kończąc. Choć przeglądarka w iPhonie 3G była i tak fenomenalna – szybka i przede wszystkim prosta w obsłudze – w modelu 3GS jest jeszcze szybsza. Dzięki temu przeglądanie sieci na ekranie telefonu jest zdecydowanie bardziej przyjemne niż na wielu innych modelach z logo Windows, Symbian czy Android. A pamiętać należy jeszcze o tym, że iPhone jest wyposażony we wspaniały ekran pojemnościowy, który dodatkowo ułatwia sprawę. Z resztą i on doczekał się zmiany…

Czytelnie nawet w słońcu
Przyznam szczerze, że o nowym ekranie w iPhonie dowiedziałem się przypadkiem, najzwyczajniej… wysiadając z auta. Chcąc zadzwonić, zauważyłem, że pomimo mocno świecącego, niestety jesiennego już słońca, ekran jest niezwykle wyraźny i czytelny. Okazuje się bowiem, że firma postanowiła wymienić i tak genialny ekran, znany ze starszych modeli, na nowszy – o jeszcze lepszych parametrach. Na dodatek został on wyposażony w powłokę, która sprawia, że nie jest tak podatny na „palcowanie” jak wcześniejsze modele. I faktycznie, choć niewielkie ślady pozostają, są one dużo mniej widoczne niż wcześniej. Jednym zdaniem – najlepszy ekran, jakiego doczekaliśmy się w telefonach, został wymieniony na jeszcze lepszy. Zresztą każdy, kto kiedykolwiek używał iPhone’a, wie, jak trudno jest później wrócić do innych ekranów dotykowych stosowanych w przez rożnych producentów – przegrywają one z iPhone’em 3GS pod każdym względem,

Najnowszy iPhone doczekał się również kilku (relatywnie) mniejszych zmian sprzętowych – zwiększenie prędkości pobierania i wysyłania danych poprzez HSDPA (z 3,6 do 7,2 Mbps), zainstalowanie cyfrowego kompasu (gadżet, choć miłośnicy gór z pewnością go docenią) czy zwiększenie ilości wbudowanej pamięci – teraz do wyboru jest 16 lub 32GB.

Fotografia na poziomie
Ostatnią zmianą hardwarową, która różni modele 3G i 3GS, jest zastosowanie w tym drugim aparatu o rozdzielczości 3,15 Mpix, wyposażonego w autofocus. Wreszcie! Szkoda tylko, że trzeba było czekać na to tak długo – podczas gdy inni producenci prowadzą istną wojnę fotograficzną, Apple pod tym względem jest kilka lat do tyłu. Dobrze jednak, że pomimo tego, iż aparat robi zdjęcia w mniejszej rozdzielczości niż konkurencja i brakuje mu choćby niewielkiej lampy błyskowej czy jakichkolwiek ustawień, zdjęcia w dobrym oświetleniu wychodzą całkiem przyzwoicie – jakościowo całkiem podobnie do najnowszych modeli Nokii czy Samsunga.

Wspomnieć tu również trzeba o ciekawym działaniu autofocusu. Kiedy po raz pierwszy włączyłem aparat, nie wiedziałem, jak się tą funkcją posługiwać. Albo inaczej – nie wiedziałem, gdzie jej szukać, bo nie dość, że aplikacja aparatu wyglądała identycznie jak w poprzednich modelach, to na obudowie nigdzie nie było przycisku, który pozwalałby na ustawienie ostrości. Jednak po kilku sekundach zabawy okazało się, że ostrość ustawia się… sama. Wystarczy nakierować „oko” aparatu w pożądanym kierunku i poczekać, aż autofocus zrobi swoje. Mechanizm działa całkiem sprawnie i zarówno zdjęcia robione z bliska i z daleka wychodzą ostro.

Nie zapomniano również o funkcji kamery. 3GS potrafi nagrywać filmy w rozdzielczości VGA (640 x 480 pikseli), przy 30 klatkach na sekundę. Wynik przeciętny, jak na obecne standardy, jednak całkiem zadowalający. Jeśli chodzi o jakość dźwięku i obrazu – nie można mieć większych zastrzeżeń. Nakręcone klipy prezentują się dobrze zarówno na ekranie telefonu, jak i komputera.

Oprogramowanie
iPhone 3GS trafił do sklepów wraz z najnowszym oprogramowaniem w wersji 3.0 (w tej chwili dostępna jest już wersja 3.1). O samym oprogramowaniu pisaliśmy już w poprzednich numerach „Mobility” i dlatego w skrócie przedstawię najważniejsze zmiany i udogodnienia, jakie zostały wraz z nim wprowadzone – oprogramowanie to jest jednak również dostępne dla starszych modeli iPhone’a, dzięki czemu tutaj 3GS traci nad nimi swoją przewagę.

Po pierwsze – Bluetooth w końcu do czegoś się przydaje, jednak, niestety, dalej jest mocno ograniczony. Choć telefon można sparować i połączyć z każdym innym urządzeniem, wyposażonym w tego typu złącze (choć czasem trzeba chwilę z nim powalczyć), to nie da się już między nimi przesłać żadnego pliku. Próbowałem w obie strony, z różnymi telefonami – niestety bez powodzenia. Przy połączeniach z różnymi słuchawkami Bluetooth nie miałem większych problemów – czasem trzeba było poświęcić dłuższą chwilę na konfigurację, ale później nawiązanie połączenia następowało błyskawicznie.

Pozioma klawiatura ekranowa jest teraz dostępna nie tylko w przeglądarce internetowej, ale również w aplikacji do tworzenia e-maili i SMS-ów. W końcu pisanie wiadomości nie będzie już tak męczące – na poziomej klawiaturze pisze się już całkiem dobrze, rzadko popełniając błędy. Dodano w końcu również możliwość wysyłania wiadomości MMS – szkoda, że tak późno. Zresztą to samo można powiedzieć o funkcji „kopiuj/wklej/zaznacz wszystko”. W końcu jest, działa świetnie (jak na ekran dotykowy obsługiwany jedynie palcami) – ale nie dało się jej wprowadzić wcześniej?

Wraz z oprogramowaniem 3.0 pojawiła się również możliwość nagrywania notatek głosowych czy czytania przez telefon informacji widocznych na ekranie. Jest to opcja szczególnie przydatna osobom o słabym wzroku i trzeba przyznać, że została zrobiona całkiem dobrze. Telefon potrafi czytać to, co aktualnie znajduje się na ekranie, mówiąc również jak np. zaakceptować lub odrzucić daną opcję – przez jedno lub dwa stuknięcia palcem w ekran. Co więcej – możemy również sterować telefonem za pomocą głosu. Po przytrzymaniu przycisku „Home”, telefon włączy aplikację „VoiceOver”. Przykładowo po wypowiedzeniu „muzyka”, zostanie uruchomiona aplikacja iPoda. Jednak telefon potrafi rozpoznawać również bardziej zaawansowane polecenia – po słowach „co to za piosenka?” iPhone 3GS bezbłędnie wypowiada tytuł i wykonawcę aktualnej piosenki, a po rozkazie „odtwarzaj album” włączał odtwarzanie wybranej płyty.

Jedyna rzecz, która sprawiała kłopoty, to funkcja wykonywania połączeń. Telefon miał problemy z prawidłowym rozpoznaniem numeru telefonu, nieważne czy ten wypowiadany był szybko, czy wolno. iPhone albo gubił cyfry, albo dodawał, jeszcze innym razem przekręcał. Nie było natomiast problemów z wyborem zapisanego kontaktu. Po wypowiedzeniu „połącz z imię nazwisko” telefon dzwonił do wskazanej osoby. Choć funkcje związane z VoiceOver wydają się jedynie zbędnym „bajerem” – mogą się przydać choćby podczas kierowania samochodem. Jeden przycisk, parę słów i telefon już wie co ma robić.
Telefon wyposażono także w funkcje dzielenia połączenia internetowego z komputerem (iPhone robi wtedy za modem) – miałem okazję testować to parę razy i wszystko działało bez zarzutu. O ile się jednak dobrze orientuje, funkcja ta została ograniczona w oprogramowaniu w wersji 3.1 – dlatego osobom, którym na niej zależy, zalecam odrzucenie propozycji iTunes dotyczącej aktualizacji.

A jeśli o iTunes mowa – jest to chyba jedna z nielicznych wad iPhone’a, do której się z resztą nie mogę przyzwyczaić. Po pierwsze, konieczność używania iTunes sprawia, że z iPhone’a nie można korzystać jako z pamięci masowej – po podłączeniu do innego komputera będziemy mogli co najwyżej przegrać wykonane zdjęcia, możemy natomiast zapomnieć o skopiowaniu muzyki czy wgranych filmów. Tutaj ukazuje się druga wada iTunes: dodanie nowych piosenek do telefonu jest, niestety, dużo bardziej skomplikowane, niż w innych telefonach. Nie można bowiem zrobić zwyczajnego „kopiuj/wklej”. Trzeba najpierw dodać dany album do biblioteki iTunes, następnie dodać go do listy, która synchronizuje się z telefonem, a na końcu wykonać wspomnianą synchronizację. Tak niestety zawsze było, jest i prawdopodobnie będzie – a szkoda.

Minimalnie dłuższe życie
Bateria w iPhone 3GS potrafi wytrzymać minimalnie dłużej niż w jej starszym bracie. Nie udało mi się znaleźć informacji na temat pojemności baterii w najnowszym modelu, jednak domyślam się, że jest to to samo ogniwo, co w iPhonie 3G. Niewielka oszczędność energii, która pozwala głównie na nieco dłuższe korzystanie z Internetu oraz słuchanie muzyki, pochodzi prawdopodobnie z procesora, którego architektura pozwala na nieco mniejsze zużycie energii.

Jeśli chodzi o codzienne użytkowanie telefonu, zasada jest dosyć prosta: Korzystanie z Internetu i wykonywanie wielu połączeń znacznie skraca życie baterii, tak samo jak granie w gry i korzystanie z innych aplikacji. Zakładając, że nie robimy tego jednak cały dzień – telefon i tak trzeba będzie ładować co noc. Jeśli natomiast będzie on służył bardziej do odtwarzania muzyki, sporadycznego pisania e-maili czy rozmów, można pokusić się o ładowanie go co drugi dzień, choć może się to okazać ryzykowne. Generalnie iPhone’a, który nie leży bezczynnie na biurku, lepiej ładować codziennie, by nie pozostać pod koniec (drugiego) dnia bez kontaktu ze światem.

A ośmielę się stwierdzić, że każdy, kto kupi dla siebie iPhone’a 3GS, nie będzie go używał jedynie do kilku podstawowych czynności. Ten fenomenalny kombajn multimedialny aż sam się prosi o to, by nie pozwalać mu odetchnąć. Setki gier i dodatkowych aplikacji, jakie „za grosze” można pobrać z AppStore, sprawią, że nawet osoby, które nigdy nie używały telefonu jako przenośnej konsoli do gier, polubią tę funkcjonalność.
Co więcej, 3,5-calowy ekran nie jest już takim „maleństwem”, jak w starszych telefonach i podczas podroży może całkiem nieźle służyć jako odtwarzacz wideo. Do tego niezłej jakości muzyka, za którą odpowiada prosta, a zarazem efektowna aplikacja iPoda – w porównaniu do starszych modeli odtwarzaczy Apple, dźwięk wydobywający się z iPhone’ów jest przyzwoity – nic nie szumi, choć nieco mu brakuje głębi i basów – ale są to kwestie, które większość osób nie dostrzeże, albo nie będą im przeszkadzały.

Na koniec jeszcze jeden powód, dla którego iPhone nie może leżeć bezczynnie – prostota i funkcjonalność systemu stworzonego przez Apple sprawia, że aż chce się z niego korzystać. Każda operacja, jak choćby zwykłe pisanie maila czy SMS-a jest banalnie prosta i intuicyjna, jednak jeśli tylko dobrze poszukamy (co zresztą nie powinno sprawić żadnych problemów) – znajdziemy w tym prostym interfejsie masę zaawansowanych opcji, które możemy dowolnie edytować i zmieniać. Jednym słowem iPhone OS jest według mnie najlepszym mobilnym systemem operacyjnym, jaki kiedykolwiek stworzono, na dodatek w tej chwili jest już bardzo dobrze połatany i praktycznie niczego mu nie brakuje.

W PIGUŁCE:
– aparat 3Mpx z autofocusem,
– nagrywanie wideo w rozdzielczości VGA,
– cyfrowy kompas,
– a-GPS,
– 16/32GB pamięci.

WERDYKT
Wśród samych superlatyw, jakie udało mi się dostrzec w najnowszym iPhonie 3GS, i jedynie kilku drobnych wadach, należy sobie zadać pytanie – czy warto go kupić. A dokładniej czy warto dopłacać ponad 1 tys. zł (za sam telefon) w porównaniu do iPhone 3G. Według mnie lepszy aparat i zwiększona szybkość telefonu nie są warte takich pieniędzy. Jeśli jednak jeden z rodzimych operatorów zaproponuje nam ten model za mniejsze pieniądze – nie ma co się zastanawiać. Prostota i jednoczesne zaawansowanie techniczne są tego warte.

autor: Michał Pałka
test ukazał się w magazynie Mobility

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>