5 porad, które pozwolą przeżyć Twojej elektronice na wakacjach

Co roku staramy się Was uczulić w trakcie trwających wakacji na bezpieczeństwo Waszych elektronicznych gadżetów, towarzyszących Wam podczas urlopowych wojaży. Nasi stali Czytelnicy zapewne większość z porad dobrze znają. Jednak prewencji nigdy za wiele!

Wodoodporny ≠ wodoszczelny
Co raz szersza gama urządzeń reklamowana jako odporne na kontakt z wodą często powoduje błędną nadinterpretację reklamowych sloganów o rzekomej wodoodporności. Żadne konsumenckie urządzenie elektroniczne, także te posiadające wszelkie militarne normy odpornościowe IP57 i inne mu podobne nie jest przystosowane do kąpieli z nim i długotrwałym zamoczeniu. Wskoczenie do basenu, a tym bardziej słonego morza nie tylko mu nie będzie służyć, ale może być zabójcze niezależnie czy to telefon komórkowy, aparat fotograficzny czy tablet.

Od słońca z daleka
Na plażę co raz częściej zabieramy już nie tylko telefon komórkowy, ale również tablet. Jest to wynikiem panującego trendu wypierania tradycyjnej papierowej prasy na rzecz tej wydawanej cyfrowo. Lubimy sobie poczytać czy to gazetę czy książke leżąc na leżaku trzymając nogi w piasku. To zrozumiałe. Należy jednak pamiętać, że wysoka temperatura, wilgotne powietrze i bezpośrednie padanie promienni słonecznych na urządzenie elektroniczne, w którym mamy baterie i ekran LCD bardzo źle na nie wpływa. Starajmy się czytać w cieniu, a leżący na kocu telefon czy aparat zawsze przykryć ręcznikiem lub ubraniem.

Piasek wrogiem elementów mechanicznych
Ruchome obiektywy aparatów fotograficznych oraz klapkowe i rozsuwane telefony komórkowe w odróżnieniu od ludzi bardzo nie lubią piaszczystej plaży. Piasek, który dostanie się w szczeliny ruchomych elementów obiektywu czy slider’a może trwale zablokować i uszkodzić mechanikę urządzenia.

Zalanego sprzętu nie ładujemy!
Największym błędem w przypadku zalania dowolnego urządzenia elektronicznego jest jego rozpaczliwe suszenie i liczenie na szczęście, że może po podłączeniu ładowarki zadziała. To ogromny błąd! Suszenie tylko przyspiesza procesy postępu korozji elementów elektronicznych, a podłączenie zasilania spowoduje co najwyżej zwiększenie kosztów ewentualnej naprawy z powodu spalenia elementów poddanych zwarciu.

Sposoby z Internetu
Internet to ogromna kopalnia wiedzy, niestety jednak przepełniona wieloma głupotami i mitami, jak ładowanie baterii iPhone’a w mikrofalówce w 14 sekund czy boskie uzdrowienie zalanego telefonu po czasowym przechowaniu go w ryżu. Owszem ryż ma własności higroskopijne, jednak żaden ryż, ani żadne inne magiczne zestawy ratujące zalane urządzenia nie pozwolą na jego faktycznie przywrócenie do normalnej pracy bez całościowego rozłożenia go, pozbycia się osadu będącego wynikiem zalania i wytrawieniu elementów elektronicznych w izopropanolu. Takiego kompleksowego zabezpieczenia telefonu po zalaniu można oczekiwać jedynie u fachowego serwisanta.

Michał Gruszka


Z Marcinem Libiszewskim z serwisu AppleMobile.pl rozmawiał Michał Gruszka

Czy okres wakacyjny to wzmożony ruch klientów w serwisie GSM?
Faktycznie zauważamy, że w czasie wakacji wzrasta popyt na konkretne usługi serwisowe związane porą roku. Otrzymujemy znacznie więcej urządzeń po zalaniu, często z bardzo rozległą korozją spowodowaną kąpielami w słonej wodzie.

Czy takie sprzęt udaje się uratować?
Są klienci, którzy długo zwlekają z przyniesieniem urządzenia do naprawy. Bardzo często do zakończenia urlopu. Słona woda powoduje ogromne spustoszenie na płytach głównych telefonów czy tabletów, bo w tym się specjalizujemy i niestety rzadko kiedy udaje się je naprawić. Z goła odmiennie wygląda to w przypadku wody słodkiej, różnego rodzaju napojów. Tu naprawa jest stosunkowo prosta i tania. Co ważne widzimy, że co raz więcej klientów jest świadomych tego co powinno się zrobić, a czego nie, z urządzeniem które uległo zamoczeniu.

Czyli co właściciel telefonu czy tabletu może zrobić?
Na pewno, o ile to możliwe wyjąć baterię z urządzenia i położyć je w chłodnym i ciemnym miejscu. Na pewno nie suszymy sprzętu na siłę, kładąc na słońcu, grzejniku czy używając suszarki. To jeden z najczęstszych błędów. Kolejnym jest próbowanie uruchamiani na przykład komórki po usilnej próbie suszenia. Taki telefon nawet jeżeli się uruchomi, to rzadko kiedy pozwala na bezawaryjną prace dłużej niż kilka dni czy tygodni. Jeżeli baterii nie można wyjąć to przynajmniej należy sprzęt wyłączyć i nie używać.

A czego nie powinniśmy robić?
Jak już wspominałem unikamy suszenia, uruchamiania, korzystania i ładowania urządzenia. W przypadku telefonu komórkowego, końcówka mocy zasięgu pracuje na wysokim jak na urządzenie przenośne i kieszonkowe prądzie, potrafiącym spowodować zapalnie się sprzętu i poparzenie ciała na przykład podczas noszenia w kieszeni.

Co w takim razie zrobić by zwiększyć szanse na uratowanie drogiego gadżetu, który zalaliśmy na początku tygodniowego urlopu?
Punktów zajmujących się naprawą elektroniki na całym świecie jest ogrom. Bardzo często także w popularnych kurortach górskich i nadmorskich. Jeżeli mamy kilka dni do wyjazdu, a zależy nam na uratowaniu telefonu warto zwrócić się do takiego serwisu GSM, zwracając uwagę, że potrzebna jest usługa ekspresowa, ponieważ jesteśmy tylko na kilka dni na urlopie. Jeżeli jednak w pobliżu nie ma serwisu lub jesteśmy w miejscu, gdzie z powodu barier językowych trudno się nam porozumieć, pozostaje nam liczyć na szczęście i zastosować się do wcześniejszych porad. Na wyjazd warto zabrać także drugi telefon awaryjny na wypadek gdyby pierwszy zawiódł.

Dziękuję za rozmowę

Admin Webmaster , webmaster@mitmedia.pl, 01/08/2013